7 Cudów Świata – 7 powodów, dla których musisz je mieć

10 lat – tyle czasu upłynęło odkąd na sklepowe półki trafiło 7 Cudów Świata – gra o budowaniu i rozwijaniu antycznego miasta, która od momentu swojej premiery zyskała sympatię rzeszy graczy, a dziś bez dwóch zdań uznawana jest klasykiem wśród nowoczesnych planszówek. Zresztą wszystkie (jak najbardziej zasłużenie) zdobyte przez tytuł nagrody i wyróżnienia w prestiżowych plebiscytach, ogrom pozytywnych opinii ze strony graczy oraz liczne dodruki i wydania w wielu krajach (chociaż gra jest niezależna językowo) mówią same za siebie. Dzieło Antoine Bauzy od dawna już znajduje się w mojej kolekcji i nie ma absolutnie mowy, abym kiedykolwiek pomyślał o rozstaniu z Siedmioma Cudami. A jako, że w ubiegłym miesiącu, po dekadzie od premiery flagowej pozycji w portfolio francuskiego projektanta na sklepowe półki trafiła nowa edycja gry, uznałem że będzie to świetna okazja, by opowiedzieć Wam o tym, za co cenię sobie 7 Cudów i dlaczego uważam, że powinny być one obowiązkową pozycją w Waszej „planszowej biblioteczce”.

Przygotowując się do napisania dzisiejszego tekstu, postanowiłem więc wyróżnić 7 cech (bo to w końcu 7 Cudów ;)), które połączone w całość tworzą – moim zdaniem – grę „must have” dla każdego fana planszówek. Gotowi? No to zaczynajmy!

CECHA nr 1 – Prostota i klarowność zasad

7 Cudów Świata jest tytułem, którego zdecydowanie silnym autem są bardzo proste zasady mieszczące się raptem na kilku stronach, z czego część to opis komponentów, przygotowania rozgrywki i liczne przykłady obrazujące opisywane reguły. Stąd też tłumaczenie gry przebiega szybko i bezproblemowo i już po około 15 minutach możemy zasiąść do rozgrywki, by zwyczajnie cieszyć się grą. Fakt, na początku gra wydaje się nieco skomplikowana, a widząc te wszystkie symbole na kartach możemy poczuć się lekko przytłoczeni – zwłaszcza jeśli z nowoczesnymi planszówkami nie mieliśmy wcześniej za bardzo do czynienia – ale uwierzcie, to tylko złudne wrażenie. W rzeczywistości już w połowie pierwszej rozgrywki zaczynamy łapać o co chodzi, a po skończonej partii wszelkie wątpliwości zostają całkowicie rozwiane. Prostota i elegancja jaką cechują się zasady 7 Cudów, sprawia że gra ma bardzo niski próg wejścia, więc jeśli planujemy rozpocząć swoją przygodę z grami planszowymi (lub przynajmniej sprawdzić czy ta forma spędzania wolnego czasu jest dla nas) to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że 7 Cudów Świata jest jednym z najlepszych wyborów na początek.

CECHA nr 2 – Mechanika oferująca sporo taktycznych decyzji

Jednym z elementów, które najbardziej cenię sobie w grach planszowych jest połączenie nieskomplikowanych zasad z ciekawą i dającą wiele taktycznych bądź strategicznych możliwości, rozgrywką. 7 Cudów Świata na tym polu wypada rewelacyjnie, a cała w tym zasługa przemyślanej i sprawnie działającej mechaniki. W tym przypadku, cała zabawa zbudowana jest wokół mechaniki draftu kart. W dużym skrócie – każdy z uczestników ma w ręce pulę 7 kart, z której wybiera i zagrywa jedną, a resztę przekazuje graczowi obok. Proces ten jest powtarzany do momentu kiedy każdy wybierze 6 kart (ostatnia jest odrzucana), po czym przechodzimy do kolejnej, rozgrywanej w analogiczny sposób ery (rundy). Na kartach tych znajdziemy różnorodne budowle podzielone na 7 typów. Mamy więc budynki produkcyjne dostarczające nam niezbędne dobra i surowce potrzebne do dalszej budowy, budynki cywilne dające punkty zwycięstwa, obiekty handlowe zapewniające różne korzyści majątkowe, punktowe czy też gwarantujące stałą zniżkę na zakup surowców od naszych sąsiadów przy stole, budowle naukowe procentujące dużym zastrzykiem punktów, jeśli tylko wzniesiemy ich większą liczbę czy w końcu budynki wojskowe zwiększające siłę militarną naszego miasta, która rozstrzyga konflikty zbrojne pomiędzy graczami, w efekcie czego po zakończeniu każdej ery zyskamy lub stracimy dodatkowe punkty. Na koniec mamy też jeszcze specjalne gildie, które punktują różnie w zależności od spełnionych na karcie warunków.

Sam wybór karty jest często niemałym dylematem, bo każda z nich oferuje coś cennego. Co więcej, wybraną z dostępnej na ręce puli kartę, możemy wykorzystać na jeden z trzech sposobów – wznieść przedstawioną na niej budowlę, wykorzystać ją do budowy jednego z etapów naszego Cudu Świata lub też odrzucić w zamian za złoto potrzebne czasem do zakupu brakujących surowców od innych graczy. Liczba możliwości jest całkiem spora i wiele wyborów nie jest wcale takich oczywistych. Z jednej strony chcemy zbierać karty, dzięki którym sami zyskamy jak najwięcej korzyści, z drugiej ciągle musimy mieć na uwadze to jakie budowle mogą być bardzo pożądane przez przeciwnika i próbować podebrać mu to, na co aktualnie „poluje”. Również realizacja kolejnych etapów budowy naszego Cudu Świata – choć opcjonalna – nie powinna być kompletnie ignorowana, gdyż niejednokrotnie bonusy płynące z ich budowy mogą bardzo pomóc nam w trakcie partii, a czasem nawet przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Krótko mówiąc – kombinowania jak na tak banalną w regułach grę familijną jest naprawdę dużo i wystarczy zagrać raz, by przekonać się jak wiele możliwości kryje w sobie ten tytuł.

CECHA nr 3 – Możliwość gry nawet do 7 osób

Niestety niewiele jest dobrych i wciągających gier nie będących typowymi imprezówkami, w które zagramy w ponad pięcioosobowym gronie. Zdecydowana większość tytułów przeznaczona jest dla maksymalnie czterech/pięciu graczy. Tutaj może zatem pojawiać się problem, kiedy chcemy zagrać w nieco bardziej ambitniejszy tytuł w grupie liczącej ponad pięć osób. W tej sytuacji 7 Cudów Świata okazuje się prawdziwym diamentem wśród planszówek, gdyż oferuje  on możliwość rozgrywki od 3 do nawet do 7 osób. Co więcej, tytuł ten doskonale się skaluje, dzięki czemu bez względu na liczbę graczy biorących udział w zabawie, mechanika działa tak samo dobrze. Trzeba więc przyznać, że to kolejny, niezaprzeczalnie silny atut dzieła, jakie dekadę temu zaprojektował Antione Bauza.

CECHA nr 4 – Szybkość i dynamika rozgrywki

Kolejną zaletą jaka przychodzi mi się na myśl, oceniając 7 Cudów Świata jest szybkość i dynamika rozgrywki. Cała partia (jeśli znamy już dobrze zasady) spokojnie zamyka się w pudełkowych 30 minutach, a w jej trakcie nie ma praktycznie opcji, abyśmy doświadczyli wyraźnego downtime’u (i to nawet w 7-osobowej grze!) Duża w tym zasługa wspomnianej już wcześniej mechaniki draftu, gdyż wszyscy wybieramy i zagrywamy karty z ręki jednocześnie, nie czekając na swoją kolejkę. Bez względu na liczbę osób przy stole, gra się bardzo płynnie, dynamicznie i co najważniejsze – przyjemnie. Czas przy grze płynie naprawdę szybko, nim się obejrzymy, a już zejdzie nam pół godzinki. Z tego też względu, rzadko kiedy rozgrywka w 7 Cudów kończy się tylko na jednej partii. Zwykle wszyscy chcą rewanżu, a potem kolejnej partii i jeszcze jednej… A gra wcale tak szybko nie nudzi, bo cechuje ją…

CECHA nr 5 – Regrywalność

…spora regrywalność. Tak, w 7 Cudów rozegramy wiele partii i za każdym razem rozgrywka może wyglądać nieco inaczej. Mamy bowiem kilka typów kart, które pozwalają nam obrać różne ścieżki rozwoju i co istotne – nie ma tu tej jedynej, słusznej, która w większości przypadków doprowadzi nas do zwycięstwa. Możemy chociażby skupić się na rozwoju naukowym i zbieraniu reprezentujących go symboli, inwestować w budowle cywilne, które też mogą być źródłem wielu punktów czy rozwijać swój potencjał militarny, aby uniknąć karnych punktów i jednocześnie samemu zyskać ich całkiem pokaźną sumę na koniec gry. Również to, który z 7 Cudów wylosujemy na starcie gry i jaki jego wariant (A lub B – różnią się one oferowanymi bonusami i liczbą etapów budowy) zdecydujemy się wybrać, delikatnie może zmienić nasze podejście do rozgrywki. Co więcej, na etapie przygotowania gry, odrzucamy zawsze po kilka kart z talii każdej epoki, co eliminuje powtarzalność rozgrywek, czyniąc partię nieco bardziej nieprzewidywalną.

CECHA nr 6 – Uniwersalność

Uniwersalność to jedna z cech, która jest bardzo pożądana wśród gier wagi lekkiej. Przed każdym autorem stoi niełatwe zadanie, by zaprojektować tytuł, który swoją lekkością zasad i mechaniczną elegancją wciągnie casualowych graczy i jednocześnie nie znudzi zbyt szybko planszowych geeków. Antoine Bauza ze swoimi 7 Cudami zdał ten egzamin na ocenę celującą. 7 Cudów Świata to tytuł skierowany do bardzo szerokiego grona odbiorców. Ze względu na bardzo niski próg wejścia, rewelacyjnie sprawdzi się wśród kompletnych nowicjuszy jako gateway do świata planszówek, będzie świetnym wyborem dla tych którzy znają już nowoczesne planszówki i lubią od czasu do czasu wspólnie spędzać czas przy stole, jak i również okazuje się zaskakująco dobrą propozycją dla doświadczonych graczy, szukających lżejszej lecz nadal zmuszającej do kombinowania rozgrywki. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie, dlatego uważam, że naprawdę warto mieć w swojej „biblioteczce” taki tytuł jakim jest 7 Cudów Świata.

W 7 Cudach każdy znajdzie coś dla siebie

CECHA nr 7 – Wykorzystany potencjał dodatków

Przechodzimy już do ostatniej cechy, która dla mnie również stanowi o sile omawianej pozycji. 7 Cudów to tytuł z ogromnym potencjałem na dodatki, który został już zresztą dobrze wykorzystany. W skład serii wchodzi już 7 oficjalnych rozszerzeń (są również fanowskie do samodzielnego wydrukowania), które w mniejszym lub większym stopniu urozmaicają rozgrywkę czyniąc ją znacznie ciekawszą i obfitującą w jeszcze więcej taktycznych decyzji. Nowe typy kart i mechanizmy z nimi związane, nowe cuda i gildie, dodatkowe elementy zwiększające interakcję między graczami – wszystko to znajdziecie w poszczególnych dodatkach. Jeśli więc porządnie ogracie już podstawową wersję gry bądź zwyczajnie będziecie chcieli wnieść rozgrywkę na nieco wyższy poziom złożoności – zakup rozszerzeń będzie w tej sytuacji bardzo dobrą decyzją. Fakt, inwestycja w dodatki nie należy do najtańszych, trzeba uczciwie przyznać, że ich cena jest stosunkowo wysoka, ale nowe wyzwania i możliwości, jakie wnoszą do rozgrywki potrafią ją zrekompensować.

Z biegiem gry, w naszym mieście pojawiają się nowe budynki oraz realizowana jest budowa Cudu Świata

Podsumowanie

No to dotarliśmy do końca dzisiejszego wpisu, który mam nadzieję zachęcił Was do tego, aby zainteresować się 7 Cudami Świata. Magnum opus Antoine Bauzy to pozycja, której – jak już wspomniałem na początku tekstu – absolutnie nie zamierzam pozbywać się ze swojej kolekcji. Tytuł, który powinniście przynajmniej spróbować, bo jest ogromna szansa, że z miejsca stanie się on jedną z Waszych ulubionych planszówek na długie jesienno-zimowe wieczory. A jeśli już znacie i macie na półce swój egzemplarz 7 Cudów to dajcie znać w komentarzach, za co najbardziej cenicie sobie ten tytuł.

0 Udostępnień