Atak Zombie – Who will survive?

Filmy, serial, muzyka, książki, komiksy, gry wideo, gry planszowe… Tematyka zombie dotarła już chyba wszędzie, gdzie tylko było to możliwe. Nic więc dziwnego, że żywe trupy zajmują szczególne miejsce w kulturze masowej. Jako fan The Walking Dead nie mogłem odmówić sobie przetestowania Ataku Zombie – planszowego debiutu Piotra Pieńkowskiego, który ukazał się jesienią zeszłego roku za sprawą wydawnictwa FoxGames.

Na temat warstwy fabularnej chyba nie muszę zbyt dużo opowiadać. Nieznany wirus rozprzestrzenił się po całym świecie. Ludzie umierają, a następnie przemieniają się w zombie. Nie ma już telewizji, radia, nie istnieją żadne struktury społeczne. Świat się skończył… Każdy z graczy kieruje jedną z ocalałych grup walczących o przetrwanie. Naszym zadaniem jest zapewnić ludziom bezpieczne schronienie i zapasy żywności oraz przetrwać ataki hordy przerażających zombie nim nadejdzie pomoc. Uratowana zostanie jednak tylko jedna grupa. Przetrwać mogą tylko najsilniejsi…

Nowy Początek

Po uprzednim przygotowaniu wszystkich komponentów, każdy z graczy pobiera planszę siedziby, w której będzie mieszkać i pracować jego grupa. Do wyboru mamy szkołę, farmę, fabrykę oraz kościół – poza grafikami każda lokacja posiada identyczne cechy. Następnie wybieramy dwie z trzech wylosowanych kart znalezisk, pobieramy jednego człowieka oraz zestaw elementów wedle własnego wyboru – do dyspozycji mamy 10 punktów, które przeznaczyć możemy na dodatkowych ludzi, beczki tworzące barykady oraz towary takie jak broń, paliwo, żywność oraz leki. Oczywiście autor nie zostawia nas z tym samych – instrukcja zawiera przygotowaną już kombinację poszczególnych elementów startowych, którą zaleca się wykorzystać przynajmniej podczas pierwszej partii. Po tym wszystkim jesteśmy gotowi, aby rozpocząć walkę o przetrwanie.

Każda standardowa runda składa się z Fazy Dnia, podczas której nasi ludzie będą wykonywać określone akcje oraz Fazy Nocy, w której będziemy odpierać atak zombie. Fazę Dnia rozpoczynamy od ustalenia zdarzeń jakie mają miejsce w danej rundzie. W tym celu pierwszy gracz ciągnie odpowiednią liczbę kart wydarzeń, jedną z nich odrzuca, a resztę zagrywa. Zdecydowana większość z nich jak, np. Grypa, Awaria Kuchni czy Pożar negatywnie wpływa na graczy, uniemożliwiając wykonywanie niektórych akcji, zabierając część zapasów czy ogólnie komplikując nasz plan działania w danej rundzie. Są też jednak wydarzenia pozytywne, które umożliwiają m.in. przeszukanie opuszczonych pojazdów i zdobycie dodatkowych towarów.

Ustaliwszy, jakie wydarzenia mają miejsce danego dnia, przechodzimy do głównej części rundy, czyli przydzielania i wykonywania zadań przez naszych ludzi. Wykonywanie akcji w Ataku Zombie oparto o mechanikę Worker Placement z tą różnicą, że akcje dostępne są dla wszystkich graczy – każdy posiada przecież własną planszę siedziby. Tak więc, począwszy od osoby pełniącej w danej rundzie rolę pierwszego gracza, wszyscy planujemy, a następnie wykonujemy poszczególne działania.

Pierwszą i najbardziej złożoną akcją jest Wyjazd do miasta. Jak wiadomo centrum jest najlepszym źródłem towarów – tutaj znajdziemy mnóstwo broni, żywności, leków oraz paliwa. To ostanie potrzebne jest również, aby w ogóle podjąć się tej misji. Komisariat policji, apteka, stacja benzynowa oraz minimarket – to cztery dostępne lokacje do których możemy się udać. Nie w każdym miejscu znajdziemy dany towar, a ich liczba uzależniona jest od wybranego budynku i liczby graczy. Wybór lokacji istotny jest również ze względu na walkę w mieście – gracz posiadający przewagę ludzi w danej lokacji, może kosztem pobrania towarów przez jednego z nich, zamordować człowieka należącego do przeciwnika.

Z miastem wiąże się też bardzo ciekawy mechanizm aktywności zombie. Przed wyjazdem rzucamy kostką k4 i obniżamy znacznik o wskazaną wartość na specjalnym torze zombie znajdującym się na planszy. Jego położenie określa, ile towarów może pobrać każdy z wysłanych do miasta ludzi oraz ile zombie przyciągniemy pod mury siedziby w drodze powrotnej.

Drugą dostępną akcją jest Zwiad. Dzięki niej możemy zwerbować nowego członka do naszej grupy, który przybędzie do nas z wybranym towarem, udać się na poszukiwanie cennych przedmiotów i dobrać jedną kartę znalezisk bądź napaść na siedzibę przeciwnika zabierając mu część towarów lub mordując jednego człowieka. Napad jednak możliwy jest tylko, gdy przeciwnik ma co najmniej pięciu ludzi w swojej grupie i nie wystawił strażnika na warcie, bo kto by zwracał uwagę na małą grupę, która najpewniej nie posiada zbyt wielu zapasów broni, żywności i leków.

Kolejne akcje odbywają się już bezpośrednio w naszej siedzibie. To tutaj, w takich budynkach jak warsztat, laboratorium czy izolatka odbywa się produkcja beczek potrzebnych do budowania barykad oraz pozostałych występujących w grze towarów. Na grządkach oraz w zagrodzie zdobędziemy potrzebną dla ludzi żywność, a w kuchni podwoimy jej wartość. Naszych ludzi możemy również wysłać na barykady, aby zlikwidować jednego zombie bądź wystawić na wartę i bronić siedziby przed najazdem innych graczy.

Generalnie większość naszych działań powoduje hałas, który jak wiadomo przyciąga pod mury siedziby kolejne żywe trupy – to kolejne ciekawie zaimplementowane rozwiązanie, które pozwala wczuć się w klimat rozgrywki i poczuć na własnej skórze narastające zagrożenie spowodowane hordą zbliżających się do nas trupów.

Bogatsi o nowe towary, wytrzymalsze barykady, ludzi oraz grupę zwabionych pod mury siedziby zombie przystępujemy do fazy żywienia. Każdemu członkowi naszej grupy musimy zapewnić jedną porcję żywności. Zagłodzeni ludzie chorują i trafiają do izolatki, stając się dla nas bezużyteczni, dlatego tak ważne jest zbieranie żywności i podwajanie jej wartości w kuchni. Jeśli w przyszłej rundzie nie zadbamy o dostarczenie im pożywienia, ich stan drastycznie się pogorszy, a jedynym ratunkiem będzie podanie im leków. Ponowny brak reakcji skutkuje już śmiercią człowieka, który następnie wraca – ale już jako zombie…

Noc Żywych Trupów

Po etapie żywienia następuje Faza Nocy, w której staramy się odeprzeć atak zombie. Nim to jednak nastąpi musimy ustalić czy pod nasze mury przybędą kolejne żywe trupy. Tutaj autor zastosował kolejny ciekawy mechanizm – uzyskany poprzez rzut kością wynik modyfikujemy o wartość zależną od liczby ludzi w naszej siedzibie – ta może być dodatnia bądź ujemna. Im więcej osób liczy nasza grupa, tym większy hałas, a co za tym idzie – więcej zombie przybędzie pod barykady. Z kolei w niewielkiej grupie może się zdarzyć, że nie przyciągniemy żadnych zombie, czy – w rzadkich przypadkach – kilku zombie w ogóle odejdzie.

Następnie sprawdzamy czy nasze barykady wytrzymają atak trupów. Każda beczka wytrzymuje napór jednego zombie. Zważywszy na to że na jednej barykadzie może znajdować się maksymalnie 2-3 beczki z czasem okażą się one zbyt słabe, aby powstrzymać stado trupów. W tym momencie należy wspomnieć również jednym z kluczowych działań, czyli montowaniu pułapek, które odbywa się poprzez umieszczenie na beczce wybranego żetonu towaru. Te nie tylko zwiększają wytrzymałość barykad, powstrzymując napór większej liczby zombie, ale i w zależności od rodzaju pozwalają skutecznie eliminować zombie.

Jeżeli uda nam się powstrzymać zombie, nic się nie dzieje. W przypadku gdy liczba zombie przewyższa wytrzymałość barykady, zombie aktywują pułapki, a następnie – jeśli nadal jest ich zbyt dużo – niszczą beczki i wdzierają się do siedziby zabijając naszych ludzi w stosunku 1:1. Po tym bieżąca runda dobiega końca i w analogiczny sposób rozgrywana jest kolejna.

Nieco inaczej wygląda 5, 10 oraz 15 runda rozgrywki. Wtedy bowiem ma miejsce atak hordy zombie podczas którego, bez względu na wytrzymałość barykad, musimy pozbyć się całego stada żywych trupów. W przeciwieństwie do zwykłego ataku, tym razem liczbę nowo przybyłych „sztywnych” określamy dwukrotnym rzutem kością, nie uwzględniając modyfikatora wynikającego z liczby posiadanych ludzi. Zombie są wtedy tak agresywne, że bez względu na wytrzymałość barykad, aktywują pułapki i niszczą beczki do momentu, aż nie wyeliminujemy wszystkich zombie.

Skutecznym sposobem pozbycia się zombiaków jest zamontowanie pułapki z granatem. Ten niszczy co prawda beczkę oraz pozostałe pułapki, ale likwiduje wszystkie trupy znajdujące się za ogrodzeniem. Z drugiej strony takie zagranie jest nieco ryzykowne, bo gdy zombie aktywują pułapkę tuż przed samym atakiem hordy, nie będziemy posiadali wystarczająco silnej barykady, aby zlikwidować zombie, co w konsekwencji może skończyć się dla nas tragicznie. Kiedy zombie przebiją się do naszej siedziby i zabiją ostatniego naszego człowieka – odpadamy z rozgrywki.

Jeżeli rozstrzygana była 15 runda, czyli ostateczny atak hordy zombie, rozgrywka dobiega końca i podliczamy zdobyte punkty zwycięstwa za wszystkich zdrowych ludzi, beczki, towary, pułapki na barykadach oraz zachowane karty znalezisk. W ten oto sposób dowiemy się, który gracz zbudował najsilniejszą grupę i do kogo przybędzie pomoc – co oznacza zwycięstwo. Partia może jednak zakończyć się wcześniej – gdy pozostali gracze stracą wszystkich ludzi, a my jako jedyni pozostaniemy w grze.

Jak widać opis rozgrywki jest nieco obszerny, ale wbrew pozorom zasady nie są tak skomplikowane, jak może się to wydawać. Niestety instrukcja nie pomaga nam szybko i bezproblemowo poznać zasady i niektóre kwestie budzą wątpliwości. Na szczęście autor od samego początku cierpliwie odpowiada na pytania graczy oraz tłumaczy zasady w formie wideo.

Don’t Open. Dead Inside

Kilka zdań należy poświęcić kwestii wydania gry od strony techniczno-estetycznej. Przede wszystkim mamy solidne plansze, mnóstwo grubych żetonów, kilkadziesiąt dobrej jakości kart oraz drewniane pionki ludzi, tak więc o jakość komponentów nie należy mieć żadnych obaw. Mocną stroną gry jest również szata graficzna, za którą odpowiada Tomasz Larek. Już sam projekt pudełka robi rewelacyjne wrażenie – tutaj naprawdę zombie wychodzi wprost z pudła! Do tego dochodzą utrzymane w mrocznym stylu, świetne ilustracje kryjówek graczy oraz planszy głównej. Jedyną rzeczą, która gryzie się trochę z resztą komponentów są karty. O ile do ilustracji na nich nie mam żadnych zarzutów – są ładne, to wszechobecny biały kolor jest nieco irytujący. Ciemno szare tło, ozdobione plamami krwi zdecydowanie lepiej komponowałoby się z całością. Ogólnie, jako całość gra wydana jest bardzo dobrze.

Instynkt przetrwania

Na samym początku, gdy usłyszałem o grze, spodziewałem się kolejnej, lekkiej gry familijnej, do których przyzwyczaiło nas wydawnictwo FoxGames. Tymczasem zostałem pozytywnie zaskoczony otrzymując tytuł, który mimo niezbyt skomplikowanych zasad, wymaga odrobiny skupienia, kalkulowania i nierzadko podejmowania trudnych wyborów. Zaryzykować i jechać do miasta? Zwerbować nowego człowieka czy udać się na poszukiwanie cennych znalezisk? A może wyprodukować coś w siedzibie? Przez większość rozgrywki towarzyszą nam mniejsze bądź większe dylematy. Do tego musimy cały czas pamiętać o budowaniu barykad, montowaniu pułapek i zapewnieniu ludziom wyżywienia, bo głodni ludzie to bezużyteczni ludzie.

W grach zawsze cenię sobie również powiązanie zasad z tematem, a i w tej kwestii Atak Zombie to naprawdę solidna i przemyślana produkcja. Mechanika gry i jej poszczególne mechanizmy zgrabnie łączą się z tematem. Aktywność zombie w mieście, hałas przyciągający trupy pod barykady, narastające zagrożenie, walka o zapasy w mieście i emocje podczas rzutów kostką – wszystko to sprawia, że łatwo wczuć się w klimat gry.

Pozostawiwszy kwestię klimatu oraz spójności zasad z tematem, warto również zaznaczyć że gra bardzo dobrze się skaluje. Zależnie od liczby graczy, w mieście jest różna liczba towarów, dlatego zawsze pod koniec rozgrywki walka o zapasy staje się jeszcze bardziej agresywna. Dodatkowo pełno jest tutaj negatywnej interakcji. Wybieranie kart wydarzeń, tak aby zaszkodzić graczom, zagrywanie kart podstępów, walka w mieście czy napad na siedzibę przeciwnika – Atak Zombie (szczególnie w wariancie agresywnym) to naprawdę wredna gra. W wariancie zwykłym odpada nam walka w mieście oraz możliwość morderstwa podczas napadu na siedzibę przeciwnika. Wiele determinuje również losowość – na szczęście autor skonstruował ją tak, że poza kilkoma kart wydarzeń, wpływa ona na wszystkich graczy.

Szkoda tylko, że wszystkie siedziby graczy różnią się wyłącznie ilustracją, a nie pokuszono się o nadanie każdej z nich, charakterystycznych cech, co wymuszałoby na graczach nieco inne podejście do gry i znacznie podniosło regrywalność tytułu, który przy częstym użytkowaniu staje się trochę monotonny, a sami gracze mogą czuć się ograniczeni brakiem nowych możliwości. Mam nadzieję, że gra odniesie jednak sukces i powstaną do niej dodatki wzbogacające rozgrywkę.

Podsumowanie

Atak Zombie to solidna euro gra, w której przede wszystkim główną rolę odgrywa mocno wyczuwalny klimat. Dwa warianty rozgrywki pozwalają cieszyć się grą zarówno osobom nie przepadającym za negatywną interakcją jak i tym, którzy uwielbiają krzyżować plany innym graczom – sam zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Gra dedykowana jest fanom The Walking Dead i wszystkiego, co związane jest z zombie, dlatego tym też właśnie graczom obowiązkowo polecam sprawdzić ten tytuł, a autorowi – Piotrowi Pieńkowskiemu życzę wielu kolejnych tak udanych tytułów.

  • WYKONANIE: 8,5/10

    + okładka!

    + grafiki na planszach i kartach

    + jakość komponentów

    – białe tło na kartach

    – nie najlepiej napisana, budząca wątpliwości instrukcja

  • MECHANIKA: 8,5/10

    + stosunkowo proste zasady

    + świetnie oddany survivalowy charakter rozgrywki

    + dwa warianty rozgrywki (zwykły oraz agresywny – ze sporą dawką negatywnej interakcji)

    + gra zmusza do planowania i podejmowania wyborów

    + dobra skalowalność

    +/- siedziby graczy różnią się tylko grafiką

    – pierwsze rundy każdej partii wyglądają niemal identycznie

  • OCENA: 8,5/10

    Atak Zombie to niezwykle udany debiut Piotra Pieńkowskiego. Jeżeli szukasz dobrego survivalu w świecie opanowanym przez zombie – ten tytuł jest dla Ciebie.

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Logo-FoxGames-2013-color-RGB-01

0 Udostępnień