Puerto Rico – Euroklasyk w nowej odsłonie

Recenzując swego czasu polską edycję Tikala, wspominałem o grach-klasykach, które mimo upływu lat wciąż potrafią bronić się świetnie zaprojektowaną, elegancką mechaniką oraz niesamowitą grywalnością, stanowiąc wciąż silną konkurencję dla napływających każdego roku, fal nowości. Takie tytuły jak Tikal, 7 Cudów Świata czy Szogun niezmiennie stoją na mojej półce, ba nawet stosunkowo często zdarza się im wędrować na stół. Dziś opowiem o kolejnym z takich klasyków, bo oto właśnie wydawnictwo Lacerta wprowadziło na rynek nowe, odświeżone wydanie słynnego Puerto Rico.

Puerto Rico to gra Andreasa Seyfartha, niemieckiego projektanta znanego też z Thurn and Taxis (w Polsce wydanego pod nazwą Cesarski Kurier) czy San Juan – karcianej inkarnacji bohatera dzisiejszej recenzji. Tytuł swoją premierę świętował już przeszło 14 lat temu, po drodze zdobywając masę nagród i nominacji, lecz dopiero w 2008 roku po raz pierwszy zawitał do Nas w polskim wydaniu, gdzie również otrzymał miano Gry Roku 2008. W rankingu BGG natomiast pozycja niemieckiego projektanta niezmiennie znajduje się w TOP 10 najlepiej ocenianych gier – zarówno w kategorii ogólnej jak i gier strategicznych. Jak widać Puerto Rico to pozycja z bogatą historią, czas więc przyjrzeć się bliżej temu, co uczyniło Puerto Rico jednym z planszówkowych klasyków.

Nim przejdziemy jednak do omówienia rozgrywki warto wpierw poświęcić kilka słów tematowi gry. Otóż na czas partii wcielamy się w zarządców tytułowej wyspy, starających się stworzyć najlepiej prosperującą firmę handlową. W trakcie zabawy będziemy zakładać kolejne plantacje i przetwarzać uzyskane zbiory w towary, by następnie zbić na nich jak największy interes, sprzedając je na targowisku i wysyłając za ocean. Kluczem do osiągnięcia sukcesu będzie również rozwój miasta oraz zatrudnienie odpowiedniej liczby kolonistów, którzy podejmą się wyznaczonej przez nas pracy. Skłamałbym jednak pisząc, że temat stanowi tutaj istotny element rozgrywki. Puerto Rico to gra w pełni zaprojektowana w stylu europejskim, niemal całkowicie pozbawiona losowości. Mamy więc drewno, punkty zwycięstwa, ciągłą optymalizację działań i całą resztę cech właściwych temu gatunkowi.

W trakcie rozgrywki każdy z graczy ma przed sobą planszetkę przedstawiającą dwie części wyspy – obszary wiejskie, na których będziemy zakładać plantacje kukurydzy, trzciny cukrowej, tytoniu i kawy oraz miasto, gdzie będziemy wznosić wybrane przez siebie budynki. Przygotowawszy odpowiednio wszystkie elementy zgodnie z liczbą graczy biorących udział w rozgrywce, możemy rozpocząć partię. Ta podzielona jest na szereg rund, w każdej z nich gracz wybiera jedną z dostępnych płytek postaci, po czym wszyscy po kolei wykonują związaną z nią akcję. Następnie kolejka przechodzi do następne gracza, który w analogiczny sposób wybiera jeden z pozostałych kartoników, rozpatrując daną akcje, itd. Kiedy każdy wybierze jedną z postaci runda dobiega końca – wybrane płytki zwracane są do puli, a na pozostałych umieszczamy po jednym dublonie, zwiększając tym samym ich wartość. Taki schemat prowadzenia rozgrywki pozwala graczom nie tylko decydować o przebiegu każdej rundy lecz jest również istotny ze względu na dodatkowe przywileje dla gracza, który zdecyduje się wybrać konkretną postać.

Skoro wiemy już na jakiej zasadzie prowadzona jest rozgrywka w Puerto Rico, spójrzmy więc teraz jakie konkretnie akcje oraz przywileje oferują poszczególne postacie:

  • Plantator – pozwala dobrać z dostępnej puli jedną plantację i umieścić ją na swojej planszetce. Przywilej: plantator może w zamian wziąć kamieniołom, który obniża o 1 cenę budynków.
  • Budowniczy – umożliwia kupno dowolnego budynku za wskazaną na płytce liczbę dublonów. Przywilej: budowniczy płaci jeden dublon mniej.
  • Burmistrz – gracze otrzymują nowych kolonistów, których można przydzielić do pracy w dowolnych budynkach/plantacjach. Przywilej: burmistrz otrzymuje jednego kolonistę więcej.
  • Nadzorca – gracze otrzymują produkowane przez siebie towary. Przywilej: nadzorca otrzymuje jeden wybrany towar więcej.
  • Kupiec – pozwala graczowi sprzedać jeden towar na targowisku po ustalonej cenie. Przywilej: kupiec otrzymuje jeden dublon więcej przy sprzedaży.
  • Kapitan – gracze muszą załadować swoje towary na statek (za każdy załadowany towar to 1 punkt zwycięstwa). Przywilej: kapitan otrzymuje jeden PZ więcej.
  • Poszukiwacz Złota – gracz, który go wybrał otrzymuje 1 dublon z banku.

Tak – oczywiście z pominięciem wszelkich niuansów – prezentują się możliwości jakie stoją przed graczami w trakcie rozgrywki. Jak widać całość sprowadza się w głównej mierze do produkcji towarów oraz ich późniejszej sprzedaży i wysyłki. Kluczowym elementem rozgrywki – tuż obok odpowiedniego wybierania ról – są również kupowane w trakcie partii budynki. Wśród nich znajdziemy nie tylko płytki niezbędne do przetwórstwa zbiorów z plantacji w towary, lecz również budowle oferujące przeróżne bonusy dla innych akcji jak i łamiące podstawowe zasady rozgrywki. Dla przykładu: posiadając magazyn nie musimy odrzucać niezaładowanych towarów podczas akcji kapitana, uniwersytet automatycznie pozwala zatrudnić nowego kolonistę do każdego wybudowanego przez nas budynku, zaś targ zagwarantuje nam większy zysk przy sprzedaży na targowisku. Co jednak ważne, żaden budynek czy plantacja nie będzie w stanie funkcjonować, jeśli nie zatrudnimy w nich kolonistów – tutaj dochodzi również dodatkowy aspekt zarządzania dostępną siłą roboczą.

Różnorodność dostępnych budynków pozwala graczom na obieranie różnych strategii, co tym samym przekłada się również na dość sporą regrywalność. Co więcej, najnowsze wydanie Puerto Rico wzbogacone zostało o dwa rozszerzenia (Nowe Budynki oraz Szlachcic), które zawierają zestaw nowych budynków oraz znaczniki szlachciców, wprowadzając do gry duży zastrzyk nowych możliwości i strategii. O powtarzalność nie trzeba się więc martwić, co zdecydowanie należy policzyć grze na plus.

W ciągu rozgrywki naszym celem jest – jak na klasyczną euro grę przystało – zdobycie największej liczby punktów zwycięstwa. Ich źródłem jest nie tylko eksport towarów w trakcie partii, lecz również stawiane przez nas budynki (niektóre z nich punktują według różnych warunków). Koniec partii inicjuje natomiast wyczerpanie się przygotowanej puli kolonistów bądź punktów zwycięstwa lub też zapełnienie przez jednego z graczy ostatniego wolnego miejsca w mieście na swojej planszy.

Bogaty Port – czyli kilka słów o wykonaniu

Starsze wydania Puerto Rico nie zachwycały oprawą graficzną, co niestety wiele osób potrafiło zniechęcić do rozegrania pierwszej partii, a jak wiadomo – pierwsze wrażenie jest zwykle najważniejsze. Dziś na tle wielu pięknie zilustrowanych euro gier (m.in Lewis & Clark i Simurgh) prezentuje się wręcz brzydko. Na szczęście tego problemu nie ma już w obecnym, recenzowanym dziś wydaniu, które odznacza się nową, znacznie ładniejszą i bardziej atrakcyjną dla początkujących graczy, oprawą graficzną.

W pudle znajdziemy mnóstwo tekturowych elementów do wypchnięcia, sporo drewnianych znaczników oraz kilka planszetek, zaś wszystko to sensownie posegregujemy w świetnej, plastikowej wyprasce. Jeśli chodzi o samą jakość komponentów, nie można mieć większych zastrzeżeń – komponenty wyglądają na solidne i z pewnością przetrwają wiele rozgrywek. Tym razem ciężko mi znaleźć jakieś istotne wady – na upartego może jedynie instrukcja mogłaby być wykonana z papieru o ciut większej gramaturze, gdyż ta potrafi się dość szybko gnieść (szczególnie, że na początku będziemy kilkukrotnie zerkać do niej w celu sprawdzenia działania poszczególnych budynków)

Udany powrót na Puerto Rico

Cóż mogę powiedzieć na temat klasyka gier planszowych jakim jest Puerto Rico? To tytuł, który mimo upływu lat wciąż jest niezwykle grywalny, a ciekawa mechanika daje wiele przyjemności z rozgrywki. No, ale chyba już po wstępie nie spodziewaliście się oceny innej niż pozytywna, prawda? Żeby jednak nie zostać gołosłownym, wymienię pokrótce najważniejsze cechy opisywanej pozycji. Po pierwsze, zasady – są stosunkowo proste do przyswojenia nawet dla początkujących graczy, choć z racji konieczności poznania występujących w grze budynków, pierwsze partie będziemy rozgrywać trochę po omacku, testując poszczególne płytki i sprawdzając ich działanie w praktyce. Z tego też względu doświadczony gracz mający już kilka-kilkanaście partii za sobą, w większości przypadków nie da najmniejszych szans osobom, które grę dopiero poznają. Puerto Rico to ten typ gry, która zyskuje z każdą kolejną partią, kiedy lepiej poznamy poszczególne mechanizmy i zaczniemy dostrzegać, jak należy grać, aby osiągać wymierne zyski, na czym skupić się na początku, a na czym w późniejszej fazie rozgrywki, itd.

Mocno strategiczny charakter rozgrywki wynika również z niemal zerowej losowości. Tylko płytki plantacji pojawiają się w losowych kombinacjach, co oczywiście może wywierać jakiś wpływ na nasze decyzje, jednak nie jest to czynnik decydujący o wygranej bądź przegranej. Jeśli wygramy, będziemy wiedzieć, że to efekt naszych dobrze przemyślanych działań (oraz możliwych błędów rywali).

Jeśli chodzi o skalowalność to gra działa tak samo świetnie od 3 do 5 graczy. Duża w tym zasługa mechaniki, dzięki której rozgrywka – niezależnie od liczby graczy przy stole – przebiega płynnie i pozbawiona jest męczącego downtime’u. Nieco gorzej jest tylko podczas zabawy w parze, gdyż wspomniana już mechanika wybierania ról pokazuje swój pełen potencjał dopiero w liczniejszej grupie. Poza słabszym wariantem dwuosobowym, jako inną drobną wadę wymieniłbym dość żmudny etap przygotowania rozgrywki, gdzie – zależności od liczby graczy – należy odliczyć odpowiednią liczbę poszczególnych komponentów (koloniści, towary, PZ), jednak zdaję sobie sprawę, że bez tego gra nie skalowałaby się aż tak dobrze.

Podsumowanie

Puerto Rico to tytuł z blisko 15-letnim stażem, a mimo to największe dzieło Andreasa Seyfarth’a wciąż potrafi zachwycić swoją prostą, lecz niebanalną i jakże grywalną mechaniką. Prostota i klarowność zasad połączona z głęboką i praktycznie pozbawioną losowości rozgrywką sprawia, że każda wizyta w Bogatym Porcie* dostarcza tyle przyjemności, co niejeden nowy tytuł. Jeśli szukacie więc dobrego euro, które pozwoli Wam wysilić szare komórki, ale jednocześnie nie przytłoczy mnogością dostępnych akcji, powinniście czym prędzej udać się na Puerto Rico.

  • WYKONANIE: 9/10

    + nowa szata graficzna

    + solidna jakość komponentów

    + instrukcja z przykładami

    + plastikowa wypraska

    – instrukcja mogłaby być z nieco grubszego papieru

  • MECHANIKA: 9/10

    + mechanizm wybiera ról

    + niemal zerowa losowość

    + dobrze się skaluje

    + dość płynna rozgrywka (przestoje zdarzają się bardzo rzadko)

    + wiele dróg do zwycięstwa

    + rozszerzenia wnoszące wachlarz nowych możliwości

    +/- mocno strategiczna rozgrywka

    +/- wymaga rozegrania kilku partii, aby zapoznać się z mechaniką i budynkami

    – nieco gorzej działa na dwie osoby

  • OCENA: 9/10

Dziękuję wydawnictwu Lacerta za przekazanie gry do recenzji

  • Paweł

    Na razie grałem tylko w dwie osoby i bardzo mi się podobało, więc teraz pozostaje czekać na możliwość gry w więcej osób 😀 Świetna gra.