Mexica – Klasyk w nowej odsłonie

Odświeżanie dawnych hitów to coraz bardziej popularny zabieg wśród twórców na całym świecie. Coraz częściej zasypywani jesteśmy nowymi wersjami filmów w jakości HD, grami wideo z ulepszoną grafiką i wzbogaconymi dodatkami, kolejnymi wydaniami książek oraz albumów muzycznych zawierających niepublikowane wcześniej materiały, itd. Na podobny zabieg coraz częściej decydują się również wydawcy w naszym planszowym hobby, dzięki czemu popularne tytuły wciąż znajdują rzeszę nowych fanów. Dzisiejsza recenzja poświęcona jest właśnie nowej odsłonie jednego z klasyków sprzed lat, który dzięki wydawnictwu G3, mogą również poznać polscy gracze.

Mowa oczywiście o Mexice stworzonej przez znany duet niemieckich projektantów – Michaela Kieslinga i Wolfganga Kramera, należącej do słynnej Trylogii Maski, w skład której wchodzą również Java oraz Tikal, o którym mogliście już przeczytać w jednej z moich recenzji przy okazji wydania polskiej edycji przez Egmont. To właśnie wydany w 1999 roku Tikal, przyniósł autorom światową sławę i od tego momentu niemal każda ich gra, wzbudza niemałe zainteresowanie wśród graczy. W Mexice odnajdziemy pewne cechy wspólne dla całej trylogii – przykład pierwszy z brzegu to podobny system prowadzenia rozgrywki i związana z nim mechanika wydawania punktów akcji, które to stanowią o sile serii, jednak sama rozgrywka dostarcza innych wrażeń. Nie przedłużając – sprawdźmy zatem jak prezentuje się nowe wydanie klasyka gier euro i dlaczego mimo upływu lat, tytuł wciąż potrafi bronić się przed wieloma wydawanymi każdego roku nowościami.

Budując Tenochtitlan

Był rok 1325. Azteckie ludy długo wędrowały przez ziemie Ameryki Środkowej, zanim spełniła się przepowiednia boga Huitzilopochtli. Właśnie to wydarzenie położyło kres ich długiej podróży. 2240 metrów nad poziomem morza, na wyspie położonej na jeziorze Texcoco, Aztekowie zobaczyli orła pożerającego węża i zaczęli budować wielkie miasto Tenochtitlan, które szybko stało się stolicą ich imperium. *

Jak już zdążyliście się zorientować po krótkim wstępie fabularnym, Mexica dotyka tematu starożytnych Azteków. Na czas rozgrywki przejmujemy każdy z graczy przejmuje rolę wielkiego arystokraty, Pilli Mexica, który z pomocą swoich podwładnych będzie budował miasto Tenochtitlan – przyszłą stolicę Azteków. Poprzez budowanie sieci kanałów, będziemy dzielili wyspę na mniejsze terytoria o konkretnej wielkości, aby następnie stawiać w nich monumentalne świątynie i zyskać największe poparcie zamieszkujących tam ludzi.

Przygotowanie rozgrywki to kwestia kilku – nie więcej niż pięciu – minut. Wpierw rozkładamy planszę przedstawiającą wyspę podzieloną na dziesiątki mniejszych obszarów lądowych, na której będziemy budować Tenochtitlan. Tuż obok niej przygotowujemy pulę kanałów, żetonów oraz mostów. Dalej każdy z graczy otrzymuje własny zestaw komponentów – 18 figurek świątyń podzielonych na cztery poziomy, pionek Pilli Mexica oraz niezawodną (szczególnie w pierwszych partiach) kartę pomocy z wyszczególnionymi wszystkimi akcjami, jakich możemy podjąć się w trakcie rozgrywki. Na zakończenie pozostaje nam wylosować 8 żetonów Calpulli, będących swego rodzaju celami w grze oraz rozłożyć swoje pionki Pilli Mexica na planszy w obszarze pałacu cesarza.

W trakcie rozgrywki gracze naprzemiennie wykonują swoje działania, wykorzystując pulę 6 punktów akcji, jaką standardowo dysponujemy na czas pojedynczej tury. Aby zobrazować rozgrywkę i dowiedzieć się jakie możliwości oddano w ręce graczy, przyjrzymy się bliżej dostępnym akcjom. Tych mamy dokładnie siedem:

  • Budowa kanału (koszt: 1 PA). W Mexice naszym zadaniem jest tworzenie tzw. Calpulli, czyli regionów o wielkości konkretnej liczby obszarów. Pobierając płytki kanałów i odpowiednio układając je na planszy, będziemy sukcesywnie tworzyć nowe regiony, aby następnie je założyć i walczyć o cenne punkty za ich kontrolę.
  • Założenie regionu (akcja darmowa). Stworzone w powyższy sposób regiony możemy założyć poprzez umieszczenie w nim odpowiedniego żetonu Calpulli spośród dostępnych – warunkiem akcji jest jednak obecność naszego piona Pilli Mexica w zakładanym regionie. W ten sposób wypełnimy rozkaz cesarza i zdobędziemy dodatkowe punkty.
  • Budowa świątyń (koszt: 1-4 PA). Świątynie są niezwykle istotnym elementem, pokazującym naszą wartość duchową w danym regionie, niezbędną do uzyskania większej liczby punktów niż przeciwnik (patrz punktowanie niżej). Budowa świątyń wymaga obecności Pilli Mexica w danym regionie, a jej koszt zależny jest od poziomu świątyni, jaką chcemy postawić.
  • Budowa lub przenoszenie mostu (koszt: 1 PA). Wraz z postępem partii, a co za tym idzie – obecnością gęstej sieci kanałów dostęp do poszczególnych regionów stanie się zablokowany. W tej sytuacji niejednokrotnie będziemy musieli wybudować most pozwalający przedostać się na drugi brzeg kanału lub poruszać się po kanałach. Kiedy wyczerpiemy pulę drewnianych mostów, wówczas otrzymamy możliwość przenoszenia już istniejących konstrukcji.
  • Ruch Pilli Mexica (koszt: 1 lub 5 PA). W swojej turze będziemy oczywiście przemieszczać azteckiego arystokratę. Przejście na sąsiednie pole bądź most kosztuje nas 1 PA. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, że pokonywanie w ten sposób dużych odległości jest zbyt drogie i czasochłonne, toteż łatwe przemierzanie długich odcinków umożliwia nam sieć kanałów, pozwalająca podróżować łodzią od jednego do drugiego mostu w ramach pojedynczej akcji. Co ważne, w ten sposób możemy przemieszczać się również wokół wyspy, dzięki czemu mamy szansę błyskawicznie znaleźć się na drugim jej brzegu. Z kolei płacąc 5 punktów akcji możemy przenieść się na dowolne, niezajęte pole na planszy.
  • Zabranie żetonu akcji (koszt: 1 lub 2 PA). Kiedy nie możemy bądź nie mamy zamiaru wykonywać więcej akcji możemy pobrać jeden bądź dwa żetony akcji płacąc odpowiednio tyle samo PA.
  • Zagranie żetonu akcji (akcja darmowa). W dowolnej rundzie możemy odrzucić dowolną liczbę pobranych wcześniej żetonów, aby otrzymać dodatkowe PA na czas obecnej tury.

Pojedyncza partia podzielona jest na dwa okresy – każdy z nich rozgrywany jest w oparciu o naprzemienne wykonywanie powyżej opisanych akcji do momentu, kiedy wyczerpiemy pulę żetonów Calpulli dostępną na czas pojedynczego etapu bądź jeden z graczy wzniesie wszystkie swoje świątynie (w pierwszym okresie mamy do dyspozycji tylko część naszej puli). Wówczas wszyscy gracze dogrywają jeszcze swoją rundę i przystępujemy do podliczania punktów. Punktowanie opiera się o mechanikę area control. Każdy region rozpatrujemy osobno, porównując wartość duchową (sumę poziomów świątyń) poszczególnych graczy i według ustalonej kolejności przyznawana jest odpowiednia pula punktów opisana na danym żetonie Calpulli, co oznacza że jedno terytorium może punktować nawet dla 3 graczy. Dodatkowe 5 punktów możemy uzyskać w przypadku, gdy nasz pion Pilli Mexica znajduje się aktualnie na obszarze pałacu cesarza, skąd rozpoczynaliśmy partię. W identyczny sposób przeprowadzana jest punktacja po drugim, kończącym partię okresie z tą drobną różnicą, że punkty możemy zdobyć również za niezałożone regiony, w których mamy wybudowane świątynie. Na koniec pozostaje nam tylko wyłonić zwycięzcę, który zgromadził największą liczbę PZ.

Jak widać, Mexica – podobnie jak Tikal – od strony podstawowych zasad jest grą bardzo prostą, pozbawioną dziesiątek mikro reguł oraz wyjątków. W mojej opinii jest nawet odrobinę mniej skomplikowana i intensywna niż swój poprzednik. Zasady szybko i bezproblemowo wytłumaczymy nawet nowicjuszom, a co ważne – sama mechanika nie premiuje w żaden sposób bardziej ogranych graczy, toteż już od pierwszych partii rywalizacja może być bardzo wyrównana. Mimo swojej lekkości, konstrukcja zasad przekłada się na sporą decyzyjność w trakcie partii. Każdy ruch otwiera przed graczem spore możliwości działania, a dzięki zerowej losowości rozgrywka nabiera znacznie bardziej strategicznego wymiaru. Jedyną zmienną są losowane żetony Calpulli, które zapewniają zadowalającą, choć nie tak sporą jak Tikal, regrywalność.

W kwestii skalowalności, tytuł ten działa bardzo dobrze w każdej konfiguracji, choć należy zaznaczyć tutaj, iż wariant dwuosobowy jest dość specyficzny. W rozgrywce bierze wówczas udział wirtualny gracz, dla którego przed rozpoczęciem partii w losowy sposób rozkładamy na planszy wyznaczoną liczbę świątyń. Pełen potencjał gra pokazuje dopiero w trzy i czteroosobowym składzie, kiedy na planszy szybko robi się bardzo ciasno i na każdym kroku czuć presję rywali. Znacznie bardziej akcentowana jest wtedy zacięta i emocjonująca rywalizacja wynikająca z obecnej tutaj mechaniki area control.

Emocji w trakcie rozgrywki dodaje rownież całkiem spora jak na grę z gatunku euro – negatywna interakcja. Już sam system punktacji generuje nieustanne przeciąganie liny na swoją stronę. Z czasem też – po dość spokojnym początku partii – każda kolejna tura przemienia się w pełną złośliwości rozgrywkę. Sprytne układanie płytek kanałów, lokowanie świątyń i przestawianie mostów w celu zablokowania przeciwnika bądź odcięcia mu drogi są tutaj na porządku dziennym i celem samym w sobie do osiągnięcia zwycięstwa.

Największym zarzutem wobec Mexici może być suchość rozgrywki, która choć z opisu oraz krótkich, fabularnych wyjaśnień poszczególnych akcji w instrukcji, wygląda na grę z mocno akcentowanym tematem przewodnim, tak naprawdę pozbawiona jest klimatu. W Tikalu czuć było klimat wyprawy badawczej – przemierzanie dżungli, odkopywanie skarbów, odnajdywanie świątyń, prace wykopaliskowe, zakładanie obozów… – wszystko to było ułożone w sensowną i spójną całość. Mexica jest w moim odczuciu znacznie bardziej abstrakcyjna – przypomina logiczną układankę (tworzenie regionów) dostosowaną do formy rywalizacji z typowymi elementami euro – ciągłą optymalizacją ruchów i przeliczaniem punktów.

Nowe imperium Azteków

Jak na nową edycję klasyka przystało – wydanie Mexici jest po prostu fantastyczne. Znaczną część pudła wypełniają dziesiątki ciężkich, wykonanych z żywicy, figurek świątyń. Ich szorstkie w dotyku wykończenie oraz odpowiednio dobrane barwy sprawiają, że na stole prezentuję się wręcz cudownie.

Dalej mamy ogromną, wykonaną z grubego i twardego materiału planszę oraz kilkanaście drewnianych mostów, które zastąpiły swoje tekturowe odpowiedniki z oryginalnego wydania, przez co są znacznie bardziej widoczne na stole. Elementy tekturowe (żetony, płytki kanałów, pomoce graczy) również dostosowano do obecnych standardów, tak więc o ich jakość nie musimy się w ogóle martwić. Podsumowując, nie widzę niczego, do czego mógłbym się przyczepić, zatem nie pozostaje nic innego jak tylko pogratulować wydawnictwu G3 lokalizacji tak udanej i świetnie wydanej pozycji.

Podsumowanie

Powrót Mexici na sklepowe półki można zdecydowanie uznać za udany. Mimo upływu lat, owoc współpracy Michaela Kieslinga i Wolfganga Kramera wciąż stanowi interesującą pozycję zarówno dla początkujących jak i wprawionych graczy. Lekkość zasad połączona ze sporą decyzyjnością oraz zerową losowością czyni tytuł co najmniej wartym sprawdzenia, a sama rozgrywka niezmiennie dostarcza wielu pozytywnych emocji. Choć sam, „oczko” wyżej cenię sobie Tikala (właśnie za niepowtarzalność każdej partii oraz większą intensywność rozgrywki), Mexica na stałe zostaje w mojej kolekcji. Jeśli szukacie średnio-lekkiej euro gry ze sporą dozą negatywnej interakcji i zerową losowością, koniecznie wybierzcie się do gorącego Meksyku.

  • WYKONANIE: 10/10

    + Figurki świątyń!

    + odświeżona szata graficzna

    + solidnej jakości plansza oraz elementy tekturowe

    + drewniane mosty

    + czytelna instrukcja wzbogacona licznymi przykładami

  • MECHANIKA: 8/10

    + proste do nauczenia zasady

    + spora decyzyjność w trakcie partii

    + dynamika partii

    + dobrze się skaluje

    + obecna negatywna interakcja

    +/- zerowa losowość

    +/- mniejsza regrywalność (w porównaniu do Tikala)

    – brak klimatu

  • OCENA: 8+/10

Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji


* Fragment pochodzi z wstępu fabularnego zamieszczonego w instrukcji do gry.