Gaja – Kafelkowe tworzenie świata

Lucrum Games to jedno z najmłodszych wydawnictw w branży gier planszowych, niemniej na planszowy rynek wkroczyli mocnym krokiem, wydając Przebiegłe Wielbłądy (polską edycję Camel Up), które niedługo potem zdobyły prestiżową nagrodę Spiel des Jahres 2014. Tak wyśmienitego startu życzy sobie chyba każdy (a przynajmniej każdy ambitny) wydawca. Idąc za ciosem, całkiem niedawno w portfolio wspomnianego wydawcy pojawiła się kolejną pozycją, która – zupełnie jak swój poprzednik – już na wstępie przyciąga ciekawym tematem i barwną szatą graficzną. Czy Gaja – bo o niej mowa – ponownie udowodni, że załoga Lucrum Games ma nosa do wyłapywania bardzo dobrych gier rodzinnych? O tym dowiecie się z dzisiejszej recenzji.

Na czas rozgrywki w Gaję, każdy z graczy wciela się w jednego z bogów, którego zadaniem jest krok po kroku, tworzenie świata, zsyłanie na łono natury zwierząt oraz zaludnianie nowo powstałych miast. W ten sposób będziemy zyskiwać coraz większe grono naszych wyznawców, a jeśli wyjątkowo mocno przyczynimy się do rozwoju życia na Ziemi, otoczeni zostaniemy kultem na całym świecie. I to właściwie tyle – jeśli chodzi o sam klimat to nie jest on tutaj zbyt mocno akcentowany. Jak większość gier familijnych – a do takich należy omawiany tytuł – pozycja ma bronić się przede wszystkim sprawnie działającą, elegancką mechaniką.

Na początku był chaos…

Przygotowanie do gry przebiega niezwykle szybko i sprawnie. Kafelki terenu dzielimy na osobne stosy, a obok tworzymy pulę żetonów zwierząt. Podobnie jak kafelki przygotowujemy poszczególne rodzaje kart, odkrywając dodatkowo wskazaną przez instrukcję ich liczbę. Na zakończenie pozostaje nam pobrać odpowiednią liczbę kart będących naszą ręką startową oraz zestaw pięciu pionków (lub sześciu jeśli gramy w parze) w wybranym przez siebie kolorze. Możemy rozpocząć tworzenie świata.

Od tej pory rozgrywka toczy się w turach, w których gracze po kolei wykonują dwie akcje, mając do wyboru:

  • Dobranie karty na rękę
  • Zagranie karty

O ile pierwsza akcja nie wymaga jakichkolwiek wyjaśnień, ot pobieramy odkrytą kartę zastępując jej miejsce nowym kartonikiem bądź ciągniemy w ciemno ze stosu, tak zagranie karty wiąże się już z różnymi następstwami. W podstawowej grze występują dwa rodzaje kart: karty Natury, które pozwalają nam dołożyć wskazaną płytkę terenu na stół, tworząc tym samym przestrzeń do rozwoju oraz karty Życia, za pomocą których będziemy budować miasta oraz zsyłać na łono natury zwierzęta.

Budowanie miast nie jest jednak takie proste, jak się może wydawać, a to za sprawą konkretnych wymagań jakie należy spełnić, aby utworzyć metropolię. Część występujących w grze miast możemy postawić tylko na określonym typie terenu. Ponadto należy zadbać o odpowiedni poziom zadowolenia mieszkańców, w związku z tym, chcąc wybudować miasto, należy spełnić też przynajmniej dwie z czterech indywidualnych potrzeb ludności, w obrębie których znajduje się sąsiedztwo z przedstawionymi na karcie kafelkami terenu oraz dostęp do żywności. Kiedy już spełnimy przedstawione na karcie warunki i wybudujemy miasto, umieszczamy w nim jednego z naszych osadników.

Poziom zadowolenia mieszkańców można jak najbardziej podwyższać w trakcie gry, co zresztą jest dość istotnym elementem w przypadku miast wybudowanych przez przeciwników. Ilekroć dokładając kafelek lub powołując do życia zwierzęta, spełnimy kolejną potrzebę danego miasta, możemy umieścić w nim jednego z naszych osadników, przybliżając się w ten sposób do zwycięstwa.

Intensywna urbanizacja niesie ze sobą też negatywne skutki, bowiem stawiane przez nas miasta „zakrywają” kafelek terenu, na którym się znajdują, co może spowodować obniżenie poziomu zadowolenia okolicznych miast. Kiedy na skutek dołożenia nowego kartonika na planszę okaże się, że nie zaspakajamy przynajmniej dwóch wymaganych potrzeb dochodzi do opuszczenia miasta i powrotu obecnych w nim osadników z powrotem do puli graczy lub też całkowitego usunięcia metropolii z planszy, gdy nie spełniamy żadnych potrzeb.

Jak wspominałem wcześniej, część miast, jako jedno ze swoich potrzeb do prawidłowego funkcjonowania wymaga dostępu do żywności. Z początkiem każdej tury, każde kontrolowane przez nas miasto, mające wśród swoich wymagań ikonkę żywności, należy wyżywić, odrzucając jeden żeton zwierząt z sąsiadującego z nim kafelka. Zadbanie o stały dostęp do pożywienia jest niezwykle istotne w przypadku, gdy zaspokajamy tylko dwie potrzeby miasta, a jedną z nich jest właśnie dostęp do żywności.

W trakcie gry, będziemy mieli również okazję wypełnić przygotowane przed rozpoczęciem partii, zadania, polegające na zagraniu konkretnego zestawu kart natury. Wypełniwszy taką właśnie misję, na stałe pozbędziemy się jednego z naszych pionków, dzięki czemu zrobimy kolejny krok w stronę zwycięstwa.

Według powyższego schematu toczy się cała rozgrywka – pobieramy karty, wykładamy kafelki na planszę tworząc odpowiednie warunki do życia, a następnie budujemy i zasiedlamy miasta, pamiętając o utrzymaniu odpowiedniego poziomu zadowolenia mieszkańców. Partia dobiega końca w momencie, gdy któryś z graczy umieści na stole wszystkich pięciu swoich osadników lub w rzadkich przypadkach – gdy wyczerpie się jeden ze stosów kart, wtedy zwyczajnie wygrywa uczestnik, posiadający jak najwięcej wyłożonych pionków.

Niespokojna planeta

Muszę przyznać, że po pierwszych partiach w Gaję rozgrywka okazała się zbyt statyczna i monotonna – plansza w trakcie gry nie zmienia się, interakcja jest minimalna, a raz postawione miasta oraz obecni w nich osadnicy, bardzo często pozostają na swoim miejscu do końca partii. Na szczęście gra zawiera zasady zaawansowane, które znacznie ubarwiają nam zabawę. Pierwsze dwie modyfikacje dotyczą samych miast. Od teraz, gdy podnosimy poziom zadowolenia w cudzym mieście, nie tylko umieszczamy w nim swojego osadnika, ale usuwamy też pionek naszego przeciwnika. Z kolei, gdy zaspokoimy wszystkie cztery potrzeby miasta możemy dołożyć do niego kolejnego, drugiego meepla. Obraz rozgrywki jeszcze bardziej zmieniają karty żywiołów, które możemy standardowo dobierać w trakcie partii. Za ich pomocą ukradniemy karty rywalom, podmienimy włożone na stół kafelki terenu, zamienimy je miejscami czy też jednym zagraniem, całkowicie zniszczymy miasta. Prawdziwą bombą wśród tychże kart jest Wulkan, który nie dość, że usuwa z wybranego kafelka gór miasto oraz obecnych w nim osadników, to na dodatek zamienia wszystkie sąsiadujące tereny dookoła w pustynie. Uwierzcie, z żywiołami i zasadą przejmowania miast, Gaja staje się zupełnie inną, momentami wredną grą.

Co udało się stworzyć?

Jak widać zasady są bardzo proste i klarowne nawet w zaawansowanym wariancie rozgrywki. Całość sprowadza się do pobierania oraz zagrywania kart, niemniej jest tutaj miejsce na odrobinę taktycznych zagrywek – szczególnie jeśli zdecydujemy się wykorzystać opisane powyżej modyfikacje zasad. Oba warianty mają jednak swoje wady i zalety, które należy wziąć pod uwagę decydując się na kupno Gai. O ile rozgrywka wykorzystująca zasady zaawansowane jest znacznie ciekawsza i pokazuje grę w zupełnie innym (moim zdaniem lepszym) świetle niż wersja podstawowa, tak występująca całkiem spora negatywna interakcja nie każdemu przypadnie do gustu. Trzeba jasno zaznaczyć, że Gaja nie jest grą dla każdego. Wariant podstawowy skierowany jest głównie dla niegrających rodzin i początkujących graczy, zaś geeków zrazi on statyczną rozgrywką. Z kolei ten zaawansowany będzie problematyczny dla osób, które lubią mieć dużą kontrolę nad rozgrywką, gdyż zwyczajnie powoduje on sporo chaosu na planszy.

Do zalet trzeba zaliczyć czas rozgrywki, który nawet przy większej liczbie graczy spokojnie zamyka się w pudełkowych 30 minutach, natomiast we dwójkę nasze rozgrywki kończyły się nawet po 20 minutach. Gra jest naprawdę szybka, dynamiczna, a same tury przebiegają w mgnieniu oka, co nie pozwala nudzić się podczas oczekiwania na swoją turę. Gaja bardzo dobrze sprawdza się jako gra dwuosobowa – wtedy mamy największą kontrolę nad rozgrywką i można bardziej skupić się na przeszkadzaniu naszemu rywalowi i przewidywaniu jego zagrań. Niestety partie cztero i pięcioosobowe skutkują znacznie większym chaosem i mniejszą kontrolą rozgrywki stąd też gra najlepiej sprawdza się mniejszym gronie.

Jak wygląda świat?

Pod względem wykonania, Gaja stanowi naprawdę porządnie wydany produkt. Mamy bardzo grube kafelki terenu, garść solidnych żetonów i drewnianych pionków oraz dobrej jakości karty. Graficznie również prezentuje się bardzo estetycznie – proste i sympatyczne ilustracje wraz z czytelnymi ikonkami należy zdecydowanie policzyć na plus. Co również warte odnotowania, kafelki w obrębie jednego typu odróżniają się drobnymi szczegółami – niby mało znaczący detal, a cieszy. Właściwie jedyną wadą jest niestandardowy rozmiar kart, dla których nie znajdziemy odpowiadających koszulek, niemniej podyktowanie jest to tym, że karty miast muszą być dopasowane do kafelków, z których tworzymy nasz świat.

Podsumowanie

Gaja jest przyjemną i sprawnie działającą grą familijną. Trzeba być jednak świadomym tego, dla kogo adresowana jest ta pozycja, gdyż mimo trzech wariantów rozgrywki, tytuł ten nie każdemu może przypaść do gustu. Mechanicznie nie znajdziemy również tutaj nic, co mogłoby nas zaskoczyć i wyróżnić się pośród innych gier familijnych. Za grą przemawia przede wszystkim interesujący temat, solidne wykonanie z bardzo ładnymi grafikami, krótki czas rozgrywki oraz banalnie proste zasady. Gra adresowana jest przede wszystkim rodzinom oraz początkującym graczom i tym właśnie osobom mogę głównie polecić Gaję.

  • WYKONANIE: 8/10

    + solidna jakość komponentów

    + ładne, sympatyczne grafiki

    + dobrze rozpisana instrukcja

    +/- niestandardowy rozmiar kart

    +/- sporo powietrza w pudełku

  • MECHANIKA: 6,5/10

    + bardzo proste zasady, pozwalające na odrobinę kombinowania

    + szybka, dynamiczna rozgrywka

    + warianty z negatywną interakcją

    – istotna losowość

    – mimo trzech wariantów rozgrywki, nie każdemu przypadnie do gustu

    – powyżej 3 graczy jest bardzo mała kontrola nad rozgrywką (szczególnie z żywiołami)

  • OCENA: 7/10

    Gaja jest dobrą, choć nie pozbawioną kilku mniej lub bardziej istotnych wad, grą familijną. Mimo iż nie wnosi ona nic nowego do gatunku, można bez wątpienia polecić ją jako grę rodzinną.

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie egzemplarza do recenzji